poniedziałek, 24 marca 2014

Cannelloni - świeżego szpinaku nigdy dość :)


Tydzień zwodził nas pięknym słońcem i obietnicą spacerowego weekendu i oczywiście nic z tego nie wyszło. Już w piątkowe popołudnie nadciągnęły burzowe chmury. W sobotę poranek orzeźwił mnie podczas porannego spaceru z psem. Stało się jasne, że znów trzeba przesunąć planowane rozrywki outdoorowe.
Może to i dobrze, przynajmniej bez poczucia straty weekend spędziłam na porządkach wiosennych. Takie porządki potrafią być męczące, a nawet niebezpieczne, wnosząc z bólu w plecach :)
Na pocieszenie udało się umieścić trochę wiosny na talerzu. Przede wszystkim spożyliśmy "przemysłowe" ilości surówek i świeżo wyciskanych soków. Dzięki temu dania główne mogły być całkiem skromne i proste. Ten weekend całkowicie zdominowały warzywa, niezbyt klasyczne placki ziemniaczane i prawie mieszczący się w klasyce makaron cannelloni ze szpinakiem i ricottą :)
Pierwsze pęczki świeżego szpinaku, jakie są dostępne na straganach są jeszcze wątłe i niewielkie. Niemniej jednak nadają się doskonale jako farsz do makaronowych rurek. Listki szpinaku dokładnie myjemy i pozbawiamy ogonków, drzemy w palcach na mniejsze cząstki. Na oleju kokosowym lekko je obsmażamy, wcześniej szkląc dwa ząbki czosnku. Tak przygotowany szpinak, lekko przestudzony miksujemy blenderem w misce z serkiem ricotta, odrobiną gałki muszkatołowej, soli i pieprzu. Ja dodałam jeszcze pół łyżeczki kurkumy i ćwierć łyżeczki pieprzu kajeńskiego.
Moje cannelloni są gotowe do zapiekania bez wcześniejszego obgotowywania, więc dwanaście rurek napełniam za pomocą szprycy farszem. Naczynie do zapiekania smaruję olejem kokosowym i układam obok siebie rurki w dwóch warstwach. Całość zalewam sosem beszamelowym i posypuję tartym parmezanem. Zapiekam makaron przez około 40 minut w temperaturze 180 stopni. Rurki potrzebują czasu aby zmięknąć. Do tego pyszna wiosenna surówka i obiad gotowy :)


2 komentarze: