Lato skutecznie odciągnęło mnie nie tylko od komputera, ale również od garnków. Gotowanie pozostawiam na długie jesienne wieczory. Teraz delektuję się surowizną. Dużo warzyw i owoców całkowicie wystarcza za wszystkie posiłki. Organizm wręcz jest wdzięczny, że może tak jak ja, korzystać z letniego odpoczynku.
Jest jednak coś, co chcę Wam zaproponować na te upały. Lody!
Bardzo łatwe w wykonaniu i nie potrzebna jest nam ani maszyna, ani nawet wyciąganie z zamrażarki i miksowanie. Wystarczy dobrze ubić składniki, aby od razu zamieniły się w cudownej konsystencji masę.
Potrzebujemy jedno duże opakowanie śmietany kremówki, dwa jajka sparzone wrzątkiem, świeżo przesmażone ulubione owoce, np. tak jak u mnie jagody plus świeże maliny. Zamiast cukru nie całe pół szklanki ksylitolu i dobry mikser :)
Jajka musimy dobrze wyparzyć, a następnie rozdzielić żółtka od białek. Żółtka ubijamy na kogel-mogel z ksylitolem. Białka ubijamy na sztywną pianę. Tak samo postępujemy ze śmietaną. Wszystkie trzy ubite piany mieszamy delikatnie i dodajemy do nich małymi porcjami owoce. Kiedy już wymieszamy wszystkie składniki, przekładamy do pojemnika i zamrażamy.
Po kilku godzinach mamy doskonałe lody. Myślę, że zjedzenie ich w ciągu trzech dnie nie będzie dla Was żadnym problemem. A trzeba to zrobić w związku z surowymi jajkami, których użyliśmy jako składnika.
Może nie jest to najmniej kaloryczne danie, ale lato bez lodów? To przecież niemożliwe...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jagody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jagody. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 sierpnia 2014
niedziela, 21 lipca 2013
Co Wy na to - omlet na lato :)
Ponieważ omlety to bezwzględnie moje popisowe dania, dziś kolejna odsłona - letnia, ze świeżymi owocami i bardzo zimnym arbuzem :)
Omlet dwuosobowy, bo taki najczęściej robię na śniadania w weekend, wymaga trzech jajek, dwóch łyżek mąki plus dwóch łyżek otrębów, do wersji słodkiej możemy dodać cukier waniliowy, ale tym razem postanowiłam wypróbować pastę z ziaren wanilii, nadaje ciastu śliczny morelowy kolor i piękny aromat. Do ciasta potrzebujemy jeszcze około 1/3 szklanki mleka i blendera, który nam porządnie wymiesza wszystkie składniki. Podczas blendowania rozgrzewam patelnie z łyżeczką oleju kokosowego. Masę wylewam na gorącą patelnię i jak tylko się podpiecze podnoszę brzegi i podlewam płynnym ciastem. Kiedy już nie mam płynu na wierzchu a dół dobrze się podpiekł przekładam omlet na drugą stronę.
Omlet najlepiej jeść w chwilę po usmażeniu, w związku z tym wszystkie dodatki jakie planujemy na niego położyć przygotujmy zanim zabierzemy się za mieszanie składników ciasta. Ja miałam jeszcze sporą garść jagód, które wymieszałam z trzema łyżkami sera ricotta i jogurtem naturalnym. Z arbuza odcięłam plaster i za pomocą foremek do ciasteczek powycinałam serduszka i gwiazdki. Kiedy omlet był gotów, przepołowiłam go i wyłożyłam na przygotowane wcześniej talerze, na których już czekał arbuz lekko muśnięty czekoladą i przyozdobiony borówkami. Na każdą część omleta wyłożyłam po kilka łyżek masy jagodowej i polałam odrobiną syropu z agawy oraz czekoladą, a dla dodatkowej ozdoby położyłam borówki.
Takie śniadanie wprawia w dobry nastrój na cały dzień. Arbuz i borówki naturalnie nadadzą śniadaniu dużo słodyczy. Szkoda, że tylko w weekendy jest czas na celebrowanie takich śniadań, ale z drugiej strony, bardziej czuje się ich wyjątkowość :)
Omlet dwuosobowy, bo taki najczęściej robię na śniadania w weekend, wymaga trzech jajek, dwóch łyżek mąki plus dwóch łyżek otrębów, do wersji słodkiej możemy dodać cukier waniliowy, ale tym razem postanowiłam wypróbować pastę z ziaren wanilii, nadaje ciastu śliczny morelowy kolor i piękny aromat. Do ciasta potrzebujemy jeszcze około 1/3 szklanki mleka i blendera, który nam porządnie wymiesza wszystkie składniki. Podczas blendowania rozgrzewam patelnie z łyżeczką oleju kokosowego. Masę wylewam na gorącą patelnię i jak tylko się podpiecze podnoszę brzegi i podlewam płynnym ciastem. Kiedy już nie mam płynu na wierzchu a dół dobrze się podpiekł przekładam omlet na drugą stronę.
Omlet najlepiej jeść w chwilę po usmażeniu, w związku z tym wszystkie dodatki jakie planujemy na niego położyć przygotujmy zanim zabierzemy się za mieszanie składników ciasta. Ja miałam jeszcze sporą garść jagód, które wymieszałam z trzema łyżkami sera ricotta i jogurtem naturalnym. Z arbuza odcięłam plaster i za pomocą foremek do ciasteczek powycinałam serduszka i gwiazdki. Kiedy omlet był gotów, przepołowiłam go i wyłożyłam na przygotowane wcześniej talerze, na których już czekał arbuz lekko muśnięty czekoladą i przyozdobiony borówkami. Na każdą część omleta wyłożyłam po kilka łyżek masy jagodowej i polałam odrobiną syropu z agawy oraz czekoladą, a dla dodatkowej ozdoby położyłam borówki.
Takie śniadanie wprawia w dobry nastrój na cały dzień. Arbuz i borówki naturalnie nadadzą śniadaniu dużo słodyczy. Szkoda, że tylko w weekendy jest czas na celebrowanie takich śniadań, ale z drugiej strony, bardziej czuje się ich wyjątkowość :)
niedziela, 14 lipca 2013
Czarny sernik z nutą mięty
Ostatnio wszelakie eksperymenty z sernikiem bardzo mi się spodobały. Zanim upiekłam pierwszy sernik, wydawało mi się, że to jest bardzo skomplikowana sprawa. Teraz jednak już wiem, że zanim coś poznamy może wyglądać na trudne, chociaż takie nie jest.
W zeszłym tygodniu chrupaliśmy sernik czekoladowo-kajmakowy, który nie trafił na bloga, ponieważ nie było w nim wiele mojej inwencji.
Tym razem mogę się pochwalić, ponieważ sernik od początku do końca wymyśliłam sama.
Spód nie jest tym razem mocno kruchy. Raczej smakuje jak cienkie ciasto. Zmodyfikowałam przepis, usuwając całkowicie jajko, dodając sporo jogurtu i kakao.
Ser zmieszałam ze zblendowanymi z liśćmi mięty jagodami. Chcąc zachować ciemną barwę jagód użyłam tylko jednego opakowania twarogu, czyli około 500 gram. W całym wypieku, licząc łącznie z ciastem na spód jest około 6 łyżek brązowego cukru. Jagody z serem stworzyły masę dosyć kwaśną, sernik więc nie zalicza się do mega słodkości. Żeby zrekompensować trochę wytrawność deseru zrobiłam krem z około 3/4 dużego opakowania mascarpone zmieszanego z dwoma dużymi łyżkami miodu i trzema łyżkami masła orzechowego.
Sernik po upieczeniu spędził noc w lodówce. Skoro świt przygotowałam do niego krem i ozdobiłam nim wierzch sernika. Przykryty jasnym kremem, sernik wygląda niewinnie, ale jak tylko wykroiłam z niego kawałek, ukazało się ciemno fioletowe wnętrze :)
I tym sposobem weekend zaczął się zamiast śniadaniem, kawą z kawałkiem sernika :)
W zeszłym tygodniu chrupaliśmy sernik czekoladowo-kajmakowy, który nie trafił na bloga, ponieważ nie było w nim wiele mojej inwencji.
Tym razem mogę się pochwalić, ponieważ sernik od początku do końca wymyśliłam sama.
Spód nie jest tym razem mocno kruchy. Raczej smakuje jak cienkie ciasto. Zmodyfikowałam przepis, usuwając całkowicie jajko, dodając sporo jogurtu i kakao.
Ser zmieszałam ze zblendowanymi z liśćmi mięty jagodami. Chcąc zachować ciemną barwę jagód użyłam tylko jednego opakowania twarogu, czyli około 500 gram. W całym wypieku, licząc łącznie z ciastem na spód jest około 6 łyżek brązowego cukru. Jagody z serem stworzyły masę dosyć kwaśną, sernik więc nie zalicza się do mega słodkości. Żeby zrekompensować trochę wytrawność deseru zrobiłam krem z około 3/4 dużego opakowania mascarpone zmieszanego z dwoma dużymi łyżkami miodu i trzema łyżkami masła orzechowego.
Sernik po upieczeniu spędził noc w lodówce. Skoro świt przygotowałam do niego krem i ozdobiłam nim wierzch sernika. Przykryty jasnym kremem, sernik wygląda niewinnie, ale jak tylko wykroiłam z niego kawałek, ukazało się ciemno fioletowe wnętrze :)
I tym sposobem weekend zaczął się zamiast śniadaniem, kawą z kawałkiem sernika :)
czwartek, 11 lipca 2013
Muffiny pełne jagód z miętowo-kajmakowym kremem
Muffinowej klątwy ciąg dalszy. Upiekłam wczoraj muffiny, wyszły pyszne, krem wyszedł idealny, a zdjęć nie będzie :)
Nie chcąc się nad sobą pastwić, pomijam milczeniem przyczyny, a żeby móc się z Wami podzielić pomysłem, narysowałam muffina, który będzie symbolizował wczorajsze wypieki :)
Skąd taka determinacja? Krem - naturalny, bez sztucznych barwników, pyszny i aromatyczny. Może spróbujecie zrobić go do jakiegoś deseru.
Muffinki też wyszły pyszne, więc zacznę od nich. Na sześć babeczek użyłam szklankę mąki, otręby, dwie łyżki oleju kokosowego, mleko ryżowe około filiżanki, cztery łyżki brązowego cukru, dwa jajka i garść jagód.
Kiedy babeczki wskoczyły na 25 minut do piekarnika zrobiłam krem. Do tego kremu zabrałam się już dzień wcześniej. Z premedytacją kilka liści mięty zgniotłam w moździerzu, zasypałam brązowym cukrem, zalałam odrobiną przegotowanej wody i odstawiłam na prawie dobę.
Dwie duże łyżki kajmaku zmieszałam z dwiema dużymi łyżkami mascarpone i dolałam do mieszanki syrop miętowy, który powstał w miseczce z liśćmi mięty. Krem jest delikatny, bardzo podkreśla smak jagód w muffinach.
Myślę, że jeszcze powtórzę ten pomysł, a wtedy zaktualizuję zdjęcie, na razie przedstawiam Wam wesołego muffina :)
Nie chcąc się nad sobą pastwić, pomijam milczeniem przyczyny, a żeby móc się z Wami podzielić pomysłem, narysowałam muffina, który będzie symbolizował wczorajsze wypieki :)
Skąd taka determinacja? Krem - naturalny, bez sztucznych barwników, pyszny i aromatyczny. Może spróbujecie zrobić go do jakiegoś deseru.
Muffinki też wyszły pyszne, więc zacznę od nich. Na sześć babeczek użyłam szklankę mąki, otręby, dwie łyżki oleju kokosowego, mleko ryżowe około filiżanki, cztery łyżki brązowego cukru, dwa jajka i garść jagód.
Kiedy babeczki wskoczyły na 25 minut do piekarnika zrobiłam krem. Do tego kremu zabrałam się już dzień wcześniej. Z premedytacją kilka liści mięty zgniotłam w moździerzu, zasypałam brązowym cukrem, zalałam odrobiną przegotowanej wody i odstawiłam na prawie dobę.
Dwie duże łyżki kajmaku zmieszałam z dwiema dużymi łyżkami mascarpone i dolałam do mieszanki syrop miętowy, który powstał w miseczce z liśćmi mięty. Krem jest delikatny, bardzo podkreśla smak jagód w muffinach.
Myślę, że jeszcze powtórzę ten pomysł, a wtedy zaktualizuję zdjęcie, na razie przedstawiam Wam wesołego muffina :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

